JAK PRZEŻYĆ I PROSPEROWAĆ
POMIMO PAŃSTWA, SOCJALIZMU I KRYZYSU

Metale szlachetne


Aktualne ceny spot, 24h
1 oz = 31.1 g

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]


[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

Indeks akcji złota HUI, 6m
[chwilowe problemy w podawaniu indeksu HUI]

Rynki dzisiaj





Archiwa 2GR

Nasi znajomi

Autor: cynik9 - 05.09.07

Opcje w złocie

czyli ostrożnie z zapałkami

Podobnie jak wiele innych surowców (commodities) metale szlachetne można nabywać i sprzedawać pod wieloma postaciami. Jedną z nich jest forma fizyczna, na przykład złota moneta w postaci Krugerranda. Inną możliwością jest forma opcji. Nie zajmowaliśmy się nimi w DwuGroszach ponieważ wymagają one specyficznej wiedzy i nie są naszym zdaniem odpowiednim wehikułem dla początkującego, nieprzygotowanego inwestora. Tu pierwszym priorytetem powinna być stabilna, długoterminowa aprecjacja kapitału w prostej technice “kup i trzymaj”, i dokonywanie jedynie okresowych korekt przyjętego kursu.

Nic nie stoi jednak na przeszkodzie aby w miarę zdobywania doświadczeń i wiary we własne siły w pewnym momencie spróbować sił w opcjach. Motywacja ku temu pojawia się najczęściej w sytuacji gdy posiadaną już pozycję w danym walorze, na przykład w złocie lub akcjach złota, chcemy w pewnien sposób ochronić przed spodziewanymi czasowymi turbulencjami, nie chcąc jednocześnie pozbywać się jej na stałe.

Celem orientacji, w dzisiejszym odcinku wprowadzimy kilka podstawowych informacji dotyczących opcji złota. Nie chodzi przy tym o sugerowanie praktycznych kroków w tym kierunku, do czego każdy inwestor musi sam osobno dojrzeć. Chodzi natomiast o zrozumienie pewnych danych rynkowych związanych z opcjami, z których, jak się okaże, wyciągnąć można fascynujace wnioski i zdobyć ciekawy punkt widzenia na mechanizmy działania rynku…

Powróćmy więc do naszego mini-podręcznika o opcjach złota. Tak jak w serii o klasyfikacji złóż, używać będziemy tutaj przyjętych nazw angielskich.

Załóżmy że przewidujemy iż cena złota wzrośnie mocno, z obecnych $680 za uncję na początku września 2007 do rejonu $800/uncję w początku lutego 2008, i chcemy z tego mieć profit. Jedną z metod jest oczywiście kupienie 100 uncjowej sztaby złota u znajomego dealera za małe $68000, a w lutym zaś odsprzedanie mu jej za dużo więcej i zainkasowanie przy tym niezłego zysku. Jeżeli w lutym cena złota istotnie osiągnie nasz cel $800/oz to nasz profit na tej całej transakcji wynosić więc będzie ($800 -$680) x 100 uncji = $12000. Zwrot z inwestycji wyniesie zatem $12000 / $68000 = 17.6%. Jak na parę miesięcy, tak na oko, całkiem nieźle!

Ale co będzie gdy złoto do tego czasu będzie stało w miejscu albo, co gorsza, spadnie? Nie najlepiej. Zamiast profitu i szampana będziemy mieli papierową stratę. Nie sprzedając fizycznego złota, pozostanie nam wtedy czekać na lepsze czasy, czytajac w międzyczasie np. zaległe wydania DwaGrosze NewsLetter… :-)

Nasze $68000 jest jednak uwięzione – zainwestowane w fizycznym złocie. Oczywiście nie musi to oznaczać końca świata. Rozumiejąc bardzo pozytywne dla żółtego metalu czynniki fundamentalne może to dać nam wiele różnych korzyści, w tym gwarantowany udział w możliwej nagłej aprecjacji cenowej w dowolnym momencie.

Jeżeli jednak naszym celem jest jedynie krótkoterminowa spekulacja cenowa w złocie, i nic innego, lepszy efekt możemy osiągnąć znacznie poręczniej używając opcji. W tym celu zamiast kupować 100 uncji złota, kupujemy jedną opcję call (one call option contract), opiewającą właśnie na 100 uncji złota. Kosztuje to nas dzisiaj (05.09, CBOT, strike price $680/oz, expiration date 8.02.2008) jedynie $36.9 za uncję, czyli $3690 za jeden kontrakt, a więc bez porównania mniej niż grube dziesiątki tysięcy dolarów potrzebne do kupienia fizycznego złota.

Co nam daje ta jedna call opcja? Daje nam prawo do kupna 100 uncji złota po ustalonej strike price, którą wybraliśmy sobie akurat blisko obecnej ceny spot. Ta właśnie możliwość gwarantująca szansę kupna 100 uncji po $680 niezależnie od ceny rynkowej w lutym kosztuje nas $3690. Możliwość ta jednocześnie nie jest zobowiazaniem i oczywiście nie trwa wiecznie. Okres w którym trwa, w naszym przypadku 5 miesięcy, kończy się ściśle określoną datą (tu 08.02.2008) zwaną expiration date. Im bardziej odległa ta data tym opcja jest na ogół droższa.

Klejnoty Pojezierza Drawskiego
autor: Waldemar Wiśniewski, www.fotogalerie.pl

Załóżmy teraz że w dniu ustania opcji (expiration date) złoto, zgodnie z naszymi przewidywaniami, istotnie jest po $800/oz. Nasz papier kupiony we wrześniu 2007 za $3690, dający nam prawo kupna po $680/oz rzeczy kosztującej teraz $800/oz, stał się znacznie bardziej wartościowy. Kosztuje obecnie dokładnie $12000, ponieważ daje właścicielowi pozwolenie na zgarnięcie ze stołu takiej właśnie wygranej.

Oczywiście zgarniamy ją, a jakże, i liczymy zyski. Inwestycja = $3690, zysk z niej = $12000, zwrot z inwestycji jest więc $12000 / $3690 = 325%. Oh, la, la, aż usiedliśmy z wrażenia! Dużo to lepiej niż w przypadku kupowania złota fizycznego! Gdybyśmy przy tym we wrześniu wybrali inną opcję, z wyższą strike price, wynoszącą na przykład $700/oz (a więcej mniej prawdopodobną), koszt tej opcji byłby niższy, bo tylko $2670. Nasz zysk w tym przypadku byłby zatem jeszcze większy, bo rzędu 450%!

No dobrze, ale co gdyby złoto zamiast grzecznie rosnąć tak jak powinno, spadło i w lutym 2008 było grubo poniżej strike price $680/oz? Na przykład $600/oz? Wtedy nasza opcja ma po prostu wartość zero, jako że prawo do kupienia czegoś drożej niż wynosi jego cena rynkowa jest bez wartości. Nasza opcja przepada więc niewykorzystana (expires worthless). Ubożsi o $3690 zapominamy w takim przypadku czem prędzej o całej zabawie i liżemy rany. Wynik: nasz spekulacyjny kapitał $3690 poszedł z dymem, zakład się nie udał – jak na loterii. Nawet gdyby zaraz potem złoto wystrzeliło do $800 czy powyżej, nic nam to już nie pomoże – jest za późno.

Jak widzimy z tego przykładu, opcje dają bardzo znaczne lewarowanie, ale i są też czystą spekulacją. Możemy być w grze za małe pieniądze, żadne dziesiątki tysięcy nie są potrzebne, a jak wygramy to w wielkim stylu. Podobnie jak w Totolotku. A jak tracimy to na ogół niewiele ale za to – również jak w Totolotku – gwarantowanie (ok – na ogół, na ogół). Dzieje się tak dlatego że tanie są zwykle jedynie te opcje które rynek uważa za niezbyt prawdopodobne, inne niestety tak tanie nie będą.

Odwrotnością opcji call, którą kupują optymiści (byki, spodziewające się zwyżek) jest opcja put. Opcje put kupują pesymiści, czyli niedźwiedzie, spodziewające się niższych cen. Na zasadzie tej odwrotności opcja put daje prawo do sprzedania waloru po określonej cenie (strike price), w określonym czasie. Na opcji put zarabiamy wtedy, gdy mamy prawo do sprzedania złota po cenie wyższej niż aktualna cena rynkowa.

Nie wchodząc w tym odcinku dalej w detale opcji zwróćmy na koniec uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze – kupowanie opcji jest “bezpieczne” w tym sensie że ryzyko utraty kapitału jest ograniczone tylko i wyłącznie do zainwestowanej premii. W najgorszym razie tracimy ją i na tym nasze straty się kończą. Różni to w sposób zasadniczy ryzyko kupowania opcji od ryzyka kontraktów terminowych. Również sprzedający opcje czyli ich “writer”, w odróżnieniu od kupującego opcje, ponosi teoretycznie nieograniczone ryzyko.

Druga sprawa – mówiąc w DwuGroszach o opcjach – bez odrębnej stypulacji – będziemy mieli na myśli tzw. opcję w stylu amerykańskim, stosowaną również w Japonii. Posiadacz opcji amerykańskiej może ją wyegzekwować w dowolnym momencie pomiędzy kupnem a datą jej ustania (expiration date). Jeżeli więc złoto w naszym przykładzie wahnęłoby się do $900 gdzieś w listopadzie ale spadło potem do $600 w lutym, naszą opcję moglibyśmy teoretycznie wyegzekwować z fantastycznym zyskiem w listopadzie – o ile bylibyśmy na tyle przytomni i przewidujący. Czekając z nią do lutowej expiration date natomiast przegralibyśmy całą zainwestowaną premię. Wspominamy o tym ponieważ obok amerykańskich są też opcje w stylu europejskim. Od opcji w stylu amerykańskim różni je to że są egzekwowalne tylko w dniu ustania (expiration date), a to co się dzieje w międzyczasie nie ma żadnego znaczenia.

Po tym wprowadzeniu do opcji w złocie, w następnym odcinku tej serii zobaczymy jakie ciekawe wnioski można wyciągnąc analizując globalne dane dotyczace aktywnych opcji put i call w złocie i innych surowcach.

Więcej szczegółów o inwestowaniu w metale szlachetne, łącznie z komentarzem rynkowym i alertami, dla abonentów naszego DwaGrosze NewsLetter. Dołącz i Ty!

©2007cynik9

Share

2 komentarzy do: Opcje w złocie

  • Anonymous

    Krugerrand podobnie jak ruble czy złotówki piszemy z małej litery :-)

  • Anonymous

    Witam,

    Wydaje mi sie, ze obliczenia sa nie zgodne z prawda.
    Powinno byc: (cena sprzedazy – cena kupna)/ cena papieru -> (12000-6800)/3690 = 1.4

    Pozdrawiam.