JAK PRZEŻYĆ I PROSPEROWAĆ
POMIMO PAŃSTWA, SOCJALIZMU I KRYZYSU

Metale szlachetne


Aktualne ceny spot, 24h
1 oz = 31.1 g

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]


[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]

Indeks akcji złota HUI, 6m
[chwilowe problemy w podawaniu indeksu HUI]

Rynki dzisiaj





Autor: cynik9 - 20.01.18

KID-ding inwestorów w EU

z cyklu:  prognozy na 2018

Oj, będzie się działo… ambulansów będzie mało… Ta autentyczna linijka, zasłyszana kiedyś przed zabawą wiejską, pasuje jak ulał do naszej prognozy na rok 2018.

W zasadzie już się dzieje. Zauważyli to inwestorzy w Polsce nie mogąc od początku stycznia kupić ani sprzedać zagranicznych ETF-ów. I nie chodzi tu tylko o popularne ETF-y amerykańskie. Dostało się nawet produktom wysokiej jakości, takim jak ETF-y metali szlachetnych szwajcarskiego banku ZKB w których handel niektóre BM w Polsce po prostu zawiesiły.

Źródłem całej tej kommocji nie jest żadna „walka” establishmentu z tanimi ETF-ami, bo i taki nonsens się gdzieś pojawił, ale po prostu narzucane właśnie w unii PRIIP-sy, i związane z tym KID-y.

Nie wiesz o co chodzi? No to już wiesz! Chodzi o szmal!  Big szmal!  A źródło tych nieszczęść jest oczywiście to samo co zazwyczaj – unijny socjalizm który niczego nie potrafi uregulować sensownie, prosto i tanio, bez podtekstu ideologicznego.

W to że pomocna byłaby pewna standaryzacja „złożonych produktów finansowych” i ujednolicenie raportowania co konkretnie mają robić, dla kogo i jakie ryzyka ze sobą niosą trudno wątpić. Powinno to być zrobione, i wdrożone, już dawno temu. Pozwoliłoby to uniknąć, być może, najbardziej patologicznych przegięć, takich jak Amber Gold czy Petrolinvest. Zamiast tego urzędnicza mafia w Brukseli zajmowała się ujednolicaniem kształtu banana i unijnych wtyczek do kontaktu.

Teraz dopiero zabrała się za PRIIP-sy, czyli Packaged Retail and Insurance based Investment Products. Jest to pierwsza regulacja na poziomie EU która ma regulować „informację przed kontraktową”. A bardziej po polsku? Szczegóły dymania klientów detalicznych.

Mędrcy w Brukseli uradzili że każdy „skomplikowany” produkt inwestycyjny oferowany w EU ma mieć odtąd PRIIP-sa. Częścią PRIIP-sa jest informacja dla klienta w jaki sposób będzie dymany.  Zawsze to raźniej niż dymanie bez informacji.   Dokument ten, tak zwany KID, czyli Key Information Document, jest jednym ze składników toksycznej zupy pichconej właśnie w Brukseli.

czytaj dalej: KID-ding inwestorów w EU

Autor: cynik9 - 04.01.18

Kula w łeb

czyli perspektywa bratniej pomocy Adolfa Hitlera

kula w leb

Wizyta zachodnich “obcych funkcjonariuszy” w Polsce, 1939.   Bywały też wizyty wschodnich…

Za tę dłoń podniesioną nad Polską, kula w łeb – pisał profetyczne komunistyczny poeta. Rzadko przyznajemy komunistom rację na tych łamach, ale w tym przypadku trzeba zrobić wyjątek. Tym bardziej że za koszmar jaki zgotowali narodowi polskiemu salwa należy się im w pierwszej kolejności. Pozostaje pytanie czy w obliczu obecnej agresji  na państwo polskie ze strony komunistów w Brukseli i targowiczan w kraju rady poety nie należało by czasem wziąć bardziej na serio. Z pewnością samo jej przypomnienie mogłoby ostudzić zapały tych zainteresowanych udziałem w nowej Targowicy.

Zanim jednak prezes Kaczyński to zrobi, wzywając być może nawet naród do obrony zagrożonej ojczyzny, musi sam najpierw oczyścić przedpole a swoją partię z niedorzecznego zarzutu współpracy z wrogiem. Chodzi o anulowanie ustawy 1066 Sejmu RP ze stycznia 2014 teraz, gdy PiS może jeszcze to zrobić  szybko, bezboleśnie i na czas. Miałby w tym szerokie poparcie społeczne a przerwałby niezrozumiały letarg, prowadzący do rosnących podejrzeń co do swoich intencji. Pogłębia te podejrzenia w szczególności kuriozalna decyzja usunięcia popularnej premier Szydło i zastąpienia jej jarmułkowym duetem Morawiecki&Morawiecki, już teraz testującym wody pod „humanitarnymi korytarzami” dla tak zwanych „uchodźców”. Podczas gdy Szydło żydom i “uchodźcom” mówiła twarde “nie”,  nie wygłupiając się przynajmniej z jarmułkami, naród czeka z niepokojem kiedy jego premier pokaże się w turbanie.

Droga wybicia się na jako taką niepodległość i narodową emancypację prowadzi, czy chcemy tego czy nie, przez nieuchronną konfrontację  z EU. Jednak nie po to chyba prezes Kaczyński wybierał tę drogę aby teraz widowiskowo kapitulować  przed komunistami w Brukseli, w sam raz na obchody 100-lecia odzyskania niepodległości. I nie po to cieszy się opinią pierwszego stratega kraju aby pozostawiać tylne drzwi szeroko otwarte dla obcej ingerencji zbrojnej.

czytaj dalej: Kula w łeb

Autor: cynik9 - 16.12.17

Orban na Naczelnika!

ile sukcesów dobrej zmiany jesteśmy w stanie przetrwać?

orban na naczelnika: ile sukcesów dobrej zmiany przetrwamyNo więc przetrwaliśmy kolejną rundę sukcesów dobrej zmiany. Ile jeszcze rund zdołamy przetrwać nie wiadomo.

Nowy premier Morawiecki, zainstalowany przez prezesa po usunięciu pani Szydło w ostentacyjnym geście ocieplania stosunków z Brukselą, miał po temu pierwszą szansę. Z której jednak nie skorzystał bo zamiast ocieplać  kuluary przez dwa dni szczytu EU polski ocieplacz niespodziewanie zdezerterował w połowie. Timing tej dezercji wydaje się  szczególnie niefortunny ponieważ  wypadł akurat na czas kiedy w brukselskich kuluarach załatwia się tradycyjnie najważniejsze sprawy.  Jest też potem PR-okazja do pochwalenia się  osiągniętymi sukcesami na konferencji prasowej, do której też nie doszło. Najwyraźniej znowu coś  nie wypaliło…

Doszło natomiast do nie całkiem poważnych deklaracji samego Morawieckiego jakoby do Polski wracać musiał przed czasem z uwagi na jakieś „pilne spotkania” i „tajne dokumenty”. Czyżby chodziło o kolejną szabasową kolację  w jarmułkach u  pana Danielsa? Niewykluczone że dla niektórych może to być istotnie ważniejsze niż  tracenie czasu w Brukseli na sprawy polskie. Trudniej się domyślić o jakie „tajne dokumenty” mogło chodzić,   tak tajne że nie mogły dzień poczekać na powrót premiera. Być może chodziło o udzielony łaskawie przez prezesa wgląd do „anneksu” który PiS obiecywał upublicznić? Prezes Kaczyński trzyma się danej obietnicy i annex upublicznia, tyle że w trybie indywidualnym, na osobiste zaproszenie. Dla wyborców PiS obowiązuje natomiast amerykańska zasada „need to know”. Większość z nich  też by pewnie chciała ale nie ma specjalnej potrzeby wiedzieć. Potwierdza to obawy że powściągliwość prezesa brać się może stąd iż szersze ujawnienie anneksu mogłoby nie całkiem wyjść na zdrowie dobrej zmianie.

czytaj dalej: Orban na Naczelnika!

Autor: cynik9 - 12.12.17

Patrioty przeciwko Kimowi

czyli America first

Polska jest zaskoczona  bardzo wysoką ceną za Patrioty – stwierdził jeden wice szef MON. Jest ona trudna do zaakceptowania przez władze w Warszawie, dodał.

Z tym zaskoczeniem to chyba mała przesada. 2GR na przykład wcale zaskoczone nie są. Czyż nie jest chlubnym obowiązkiem wasala napełnianie kabzy hegemonowi płacąc przez nos? I stanie na baczność w tyle gdy hegemon realizuje swoją politykę „America first”, zastępującą dawne nawijania o równości i partnerstwie?   Odkąd to wasal ma jeszcze coś do gadania, nie mówiąc już o „akceptowaniu”?

Najlepiej jak wasal nie będzie sobie nawet puszczał filmików YT z agresji hegemona na Irak. Mógłby wówczas jeszcze zobaczyć  skuteczność  tych „patriotów” w akcji. Pamiętające jeszcze czasy Chruszczowa zardzewiałe irackie scudy robiły sobie wtedy nad Izraelem niebezpieczne igraszki, latając gdzie chciały mimo patriotów. czytaj dalej: Patrioty przeciwko Kimowi

Autor: cynik9 - 08.12.17

Czy leci z nami jeszcze pilot?

ośmiorniczki przy władzy

Odkąd lekarze badający prezesa wydali werdykt, prawdopodobnie słuszny, że nie jest on całkiem fit aby stać na czele rządu pilot najwyraźniej został na ziemi. Nie wiadomo w dodatku czy jest na stanowisku dowodzenia czy nie, zważywszy że samolot którym od 2 lat zdalnie sterował robi dziwne piruety widoczne nawet dla ślepych i głuchych zwolenników „dobrej zmiany”.

Rekonstrukcja rządu czasem jest konieczna i nikogo dziwić nie powinna. Ale robi się to tak że premier ogłasza pewnego poranka liczbę  zdjętych wczoraj ministrów, dziękując im za dotychczasową  współpracę, życząc sukcesów i ogłaszając ich następców. Do południa zwolnieni ministrowie mają czas aby posprzątać swoje biurka, i sprawa załatwiona. Trzeba też być kompletnym, strategicznym i PR-owym indolentem aby niszczyć swoją pozycję  i zgromadzony przez dwa lata kapitał zaufania zaczynając „rekonstrukcję” od wyrzucenia popularnego,  cenionego i dającego sobie świetnie radę premiera. Pomijając już jaskrawą nielogiczność tego kroku po dwóch latach propagandy „dobrej zmiany” w której wszystko szło tak znakomicie.  Skoro jest dobrze a będzie jeszcze dobrzej to po co zmieniać premiera?

czytaj dalej: Czy leci z nami jeszcze pilot?