Kto to jest cynik9?


cynic, n. A blackguard whose faulty vision sees things as they are, not as they ought to be. - Ambrose Bierce

cynicism, n. The power of accurate observation called by those who have not got it. - George Bernard Shaw

Kategorie

Archiwa 2GR

Pawlak u płota

Spadło na niego srogich ciosów brzemię… współczuł poeta. W tym przypadku chodzić może o pana wicepremiera Pawlaka który szczerze palnął raz prawdę przyznając się do budowania własnego czwartego filara bo nie bardzo wierzy w „chimeryczne” obietnice rządu Tuska. Ma rację. Za karę ma się stawić na dywaniku u pana premiera który ma go cyt. poprosić o wyjaśnienie skąd u niego ten nagły brak zaufania do ZUS, bo wcześniej nigdy nie sygnalizował tego problemu. Już sobie wyobrażamy przyjacielski charakter tej rozmowy w kręgu samych swoich: Pawlak, podejdź ty do płota, co ty tam do jasnego gwinta naopowiadał…. ;-) Nie jest też zupełnie jasne jak wicepremier Pawlak miałby premierowi Tuskowi problem wcześniej „sygnalizować”. Czy na posiedzeniach rządu miał  głośno odliczać miesiące dzielące od krachu systemu tak jak metry do ziemi ktoś odliczał w prezydenckim Tupolewie? Jak tu się dziwić prawidłowo kalkulującemu wicepremierowi Pawlakowi że troszczy się o własny zapasowy spadochron? Z tego co wiadomo nie ma przecież, jak inni w rządzie Tuska, zapasowego paszportu… ;-)

Nagła potrzeba wyjaśnień u pana premiera wiąże się prawdopodobnie z objawami szerszego dysonansu poznawczego. Jak już nawet trzeba było panu premierowi wyjaśniać dlaczego umowy ACTA nie powinien był w żadnym wypadku podpisywać co uprzednio już był zrobił to co tu dopiero mówić o systemie emerytalnym? Przecież sam go w zeszłym roku rozmontował przekierowując składki emerytalne idące do OFEs z powrotem do państwa czym wykończył ostatecznie polską reformę emerytalną.

Zdaniem pana premiera nie ma żadnego powodu ani sensu, by podważać zaufanie do ZUSu, do stabilności wypłacania emerytur i mówię o tym w pełni odpowiedzialnie. Ale czy rzeczywiście nie ma żadnego sensu? I jak często pan premier mówi odpowiedzialnie? Przecież w pełni odpowiedzialnych wypowiedzi pana premiera w końcu tak wiele nie było, w sumie pewnie nie więcej niż 3×15, tak że odpowiedź na pytanie czy jest sens powątpiewać w „stabilność wypłacania emerytur” brzmi definitywnie 4xTAK…

To znaczy, inni mocno w to wątpią, nie my… My w 2GR w „stabilność wypłacania emerytur” nie wątpimy ani na moment. Wątpimy tylko w to na ile gałek lodów starczy to co będzie wypłacane. Zwłaszcza to co będzie wypłacane później, tym nieszczęśnikom którym pan premier nie wynagrodził emeryturą mundurową czy górniczą po 15 latach lecz wręcz przeciwnie, którym każe dymać teraz do 67 roku życia i to tylko na razie.

W sumie więc dalecy od odsądzania wicepremiera Pawlaka od czci i wiary gratulujemy mu dalekowzroczności, przerwania tabu i zainicjowania szczerej dyskusji na temat iluzji państwowych emerytur. Nawet jeśli jest to czysta cyniczna gra wewnątrz PSLu,  z okiem na zbliżający się kongres. W szczególności dziękujemy za świetną reklamę propagowanej na tych łamach od lat idei czwartego filara emerytalnego – prywatnej, systematycznie budowanej puli kapitału emerytalnego tworzonej niezależnie od- i w bezpiecznej odległości od lepkich łap rządu i polityków. Podziękować też pragniemy w tym miejscu drogiemu czytelnikowi 2GR i jednocześnie wpływowemu redaktorowi pewnej wpływowej publikacji który zwrócił nam uwagę na ten właśnie link z czwartym filarem… Że też sami na to nie wpadliśmy! Wstyd!….

Kolaps polskiej reformy emerytalnej oznacza powrót do punktu wyjścia sprzed 14 lat. Podkreśla jasno że idea państwowych emerytur jest socjalistycznym Titanikiem skazanym na zagładę. Łudząc niektórych mirażem bezpieczeństwa pociągnie wielu więcej pod wodę uniemożliwiając im ratunek. Czwarty filar – własne i niezależne od państwa inwestowanie w kontekście emerytalnym – nie jest żadnym luksusem. Nie jest fantazją na jaką mogło wyglądać jeszcze na początku tego bloga. Jest koniecznością którą przewidywaliśmy że nastąpi, nie wierząc tylko że nastąpi aż tak szybko. Jest rzeczą niefortunną że utrzymujące socjalistyczną fikcję emerytur państwo grabi wciąż na jej poczet miliony przyszłych emerytów utrudniając im opuszczenie Titanica zawczasu i zatroszczenie się o własną przyszłość.

 

Requiem dla maltretowanego dziecka

W deszczowych łzach granitów gmach rozpłynął się w równinę…

Przypomina się nam ten wierszyk Asnyka teraz kiedy we łzach ostatecznego demontażu polskiej reformy emerytalnej rozpłynęła się inna góra. Chodzi mianowicie o pana profesora Marka Górę, przez lata wszechobecnego w mediach jako jej „ojciec” i promotor.

W dawnych, szczęśliwych czasach wesołego reformowania emerytur za Buzka i innych ojciec polskiej reformy emerytalnej dwoił się i troił. Udzielał wywiadów na lewo i prawo, przekonując czemu reforma jest konieczna i jak dzięki niej opływać będziemy w emerytalne dostatki. Sekretem miała być prywatyzacja i wolny rynek który twoje fundusze miał „pomnażać”. Potem, gdy założenia twórców reformy że rynki idą tylko do góry zdawały się sprawdzać, ojciec polskiej reformy emerytalnej niestrudzenie promował swoje dziecko uzasadniając kolejne konwulsje legislacyjne.

Z nadmiarem jednak rządowych znachorów dziecko zaczęło wykazywać pogłębiające się objawy schizofrenii. Z „twoich” pieniędzy co to miały być „pomnażane” zrobiły się nagle pieniądze państwowe. Z inwestowania wyszło jedynie kupowanie rządowego długu. OFEs od pomnażania pieniędzy przeszły do ich tracenia, pomnażając z sukcesem jedynie swoje bonusy. Zainkasowanie „pomnożonego” kapitału by kupić za to reklamowaną początkowo „emeryturę pod palmami” zastąpione zostało obligatoryjną ZUS-owską kroplówką i wizją emerytury w noclegowni. Wreszcie w zeszłym roku rząd premiera Tuska najechał ostatecznie OFEs przekierowując idący tam szmal emerytów z powrotem do ZUSu. Z polskiej reformy emerytalnej pozostaje tylko pamięć wielkiego fiaska.

Dziwi trochę że w tym demontażu polskiej reformy emerytalnej brak od dłuższego czasu głosu jej ojca który zniknął jakoś z ekranu radaru. Nie uświadczysz wywiadu, nie znajdziesz potwierdzenia że właśnie o planowany demontaż reformy po 14 latach chodziło od samego początku. Albo i przeciwnie, że rabunek składek przyszłych emerytów przez rząd  sprzeczny jest z celem reformy którym miało być dobro emeryta a nie finansowanie rządowych deficytów. Nie słychać żadnego protestu ojca reform nawet teraz, kiedy rząd dopuszcza się kolejnego grupowego gwałtu na jego dziecku podwyższając tym razem w ekspresowym tempie wiek emerytalny. Dokonuje tego przy akompaniamencie kakofonii klakierów twierdzących że żyjemy niby dłużej więc tak trzeba, oraz że inni już poprzedłużali wiek emerytalny więc i u nas czas zacząć.

Zapominają przy tym że nie tak przecież miało być a ojciec polskiej reformy mógłby im odświeżyć pamięć. Okrzyczana jako 8-y cud świata polska reforma emerytalna miała być primerem. Urynkowienie emerytur miało być przykładem do naśladowania dla skostniałego w socjalizmie zachodu gdzie emerytury na ogół wypłaca państwo i co czyni w zależności od stażu pracy. Wtedy szum o przedłużaniu wieku emerytalnego miałby sens. Bankrutujących państw nie stać po prostu aby populację emerytów utrzymywać dłużej niż pewną ilość lat. Jeśli długość życia się wydłuża to nie ma innej rady jak wydłużać też czas pracy, a ścislej i bardziej poprawnie – czas NIE pobierania państwowej emerytury.

W Polsce natomiast miało być inaczej – nowocześnie, rynkowo i prywatnie. Wszystko właśnie dzięki reformie emerytalnej. Prywatne emerytury miały być zasadniczo proporcjonalne do wpłaconych i pomnożonych mądrym inwestowaniem składek, a nie od stażu pracy. I to nie państwo miało je wypłacać z budżetu ale niezależne instytucje. Uskładałeś więcej a OFEs z sukcesem jeszcze to „pomnożyły” to będziesz miał wyższą własną emeryturę bo pozwala na to zebrany kapitał. Nie uskładałeś – sorry, nie będziesz miał nic,  poza może niewielką zapomogą z ZUSu. Rząd może sobie jej początek przesuwać choćby pod 90-tkę, ale poza nią to przejść na własną emeryturę możesz choćby jutro, czemu nie? Rząd nie powinien mieć żadnego biznesu do emerytury z prywatnie złożonych  składek.

O co w takim razie chodzi teraz z tym przedłużaniem wieku emerytalnego przez państwo, i to w dziwnie ekspresowym tempie? Podejrzewamy że o to co zwykle – czort z emerytami i ich wkładami, budżet znowu się wali i znowu potrzeba szmalu. Rząd najechał więc OFEs przekierowując prywatne oszczędności emerytalne ludzi do siebie w całkowitej sprzeczności z duchem reformy emerytalnej. W następnym kroku zlikwiduje pozostałości po OFEs  eliminując tym ostatecznie prywatny filar reformy.

Jest to szkoda. Emerytura co do zasady nie powinna być biznesem państwa lecz prywatnym biznesem samego obywatela  któremu państwo akumulację kapitału powinno jedynie ułatwić. Przewidując dominującą rolę prywatnych składek polska reforma emerytalna w ogólnym założeniu miała sens. Była odpowiedzią na trendy demograficzne znane wówczas tak samo dobrze jak dzisiaj. Te same trendy którymi szermując dzisiaj rozmaici  eksperci bałamutnie uzasadniają konieczność podwyższania wieku emerytalnego. Problem z reformą był taki że od samego początku, na wachcie swojego ojca założyciela, była ona brutalnie naginana ku doraźnym interesom politycznym.  Ściągnięty z populacji kapitał  traktowany był jako bezpański worek z pieniędzmi  do doraźnego wykorzystania przez rząd.  Obligatoryjny charakter OFEs, ich bezsensowne finansowanie rządowych deficytów przez cyrkulowanie prywatnego kapitału w tylko w polski dług publiczny czy wreszcie otwarte przywłaszczenie sobie ściąganych składek przez państwo generalnie wykończyły reformę.

Jesteśmy z powrotem w punkcie wyjścia, tam gdzie byliśmy 14 lat temu. Znowu tylko państwo i tylko państwowe emerytury.  Do tego skompromitowany korporatyzm państwowo -bankowej zmowy OFEs w miejsce wolnorynkowej konkurencji o klienta co sprawia że zdezorientowana populacja z dwojga złego wybiera ZUS.  Ze wszystkim zależnym ponownie tylko od papierowych obietnic państwa w jego interesie leży odwlekanie chwili prawdy i momentu koniecznego wyjścia z gotówką dla wzbierającej fali emerytów. Stąd też całe to mataczenie o koniecznym wyższym wieku emerytalnym.

Szkoda że nie słyszymy co ma do powiedzenia ojciec polskiej reformy emerytalnej gdy jego zmaltretowanemu dziecku requiem grają….  :-(

Chłop chimerycznemu nie przepuści

Zawsze powtarzamy że chłop potęgą jest i basta. Chłopi nie tylko od wieków  „żywią y bronią”. W coraz bardziej schizofrenicznym społeczeństwie są też ostatnią ostoją rozsądku i trzeźwego myślenia. Nie bez kozery propagujemy inwestowanie „na zdrowy chłopski rozum”… ;-)

Drogi czytelnik (HT – Mantrid) podrzuca żywy dowód że ta zdrowo rozsądkowa postawa nie jest obca nawet na najwyższych szczeblach władzy. Indagowany przez reporterkę największy i najważniejszy chłop w Polsce, wicepremier Pawlak, mówi prosto z mostu co sądzi o państwowych emeryturach. Muszę panią zmartwić, ja nie za bardzo wierzę w państwowe emerytury – odpowiada z rozbrajającą szczerością filar rządu Tuska. Staram się zabezpieczyć sobie przyszłości i przez oszczędności i przez dobre relacje z moimi dziećmi bo liczę że to będzie pewniejsze niż te różne chimeryczne (podkr.-cynik9)  państwowe rozwiązania.

 


Czyli co, ratuj się każdy jak może bo te „chimeryczne” rozwiązania które produkujemy wraz z premierem Tuskiem nie są warte funta kłaków. Sami nawet w ten nasz bullshit nie wierzymy. Lepiej dzieci płodzić, może przygarną na starość.

Wicepremier Pawlak nie pierwszy raz daje się poznać jako trzeźwo myślący, pragmatyczny chłop. Czemu zatem jako wpływowy wicepremier rządu nie chwyci raz za kłonicę i nie zrobi porządku na posiedzeniu rady ministrów tłumacząc kolegom o co chodzi? Pomaga jedynie utrzymywać społeczeństwo w tym chocholim tańcu wokół państwowych obietnic emerytalnych o których nawet rząd wie że nie zostaną dotrzymane.  Czemu nie powiedzieć szczerze, jak chłop chłopu, że czas najwyższy kończyć z tą mistyfikacją?  Czas przestać grabić ludzi mamiąc ich fikcją,  czas nie tylko skończyć z tuskowym „przekierowywaniem” składek OFEs do ZUSu aby ratować budżet ale w ogóle zakończyć cały żałosny epizod z OFEs.

Zostawić ludziom ich składki w kieszeni, dać im szanse troszczenia się o przyszłość we własnym zakresie, z dala od rządu i jego „chimerycznych” rozwiązań.

————————
Dodane 17.02.2012: A oto co z sensownej w sumie wypowiedzi wicepremiera Pawlaka zrozumiał komunista Napieralski: To znaczy wicepremier namawia do ucieczki z kraju, to znaczy, że mamy pakować manatki i uciekać. Nic tylko pożyczyć pistolet od płk. Przybyła i się zastrzelić… ;-)

Fukushima w Gąskach

Z folderu Gąsek: Piękne, czyste plaże, wspaniały nadmorski klimat oraz urok małego letniska to niewątpliwie atuty tej malowniczej miejscowości. Dzięki nim turyści, wciąż na nowo odkrywają, że Gąski są wyśmienitym miejscem relaksu. Ta położona 12 km od Mielna osada, oferuje spokój i wypoczynek, połączony z niedrogą bazą noclegową. Niemal każde gospodarstwo prowadzi tu działalność wczasową….

Obok wspaniałego mikroklimatu, powietrza nasyconego jodem i zapachem drzew iglastych, Gąski słyną z walorów uzdrowiskowych, które zawdzięczają pokładom glinki zielonej. Ten naturalny surowiec posiada powszechnie uznane właściwości kosmetyczne i lecznicze. Zabiegi z jej zastosowaniem noszą nazwę agrilloterapii. Są one metodą leczenia jak również upiększania…

Czyli w sam raz czas aby upiększyć Gąski elektrownią atomową co chce zrobić rząd premiera Tuska. Czyżby już potęga gazu łupkowego nie wystarczała? Gdzie ta druga Arabia Saudyjska? Skoro taniego gazu łupkowego ma starczyć na 200 lat to po co spieszyć się z tym atomem? I czy po to się szpeci całe Pomorze Zachodnie wiatrakami wzdłuż i wszerz, po to dewastuje się za gazem pół kraju od Bałtyku do Tatry żeby jeszcze dokładać do tego atom i to akurat w tym miejscu? Nie warto poczekać małe 100 lat i się trochę zastanowić w międzyczasie?

Tyle że zastanawianie się nie jest zdaje się silną stroną rządu który wszystko najpierw podpisuje, potem czyta a na końcu zastanawia się co właściwie podpisał. Jak z ACTA. Zastanawianie się o sprawach energetycznych jest też niezbyt wygodne jeśli jednocześnie szpanuje się bezsensownie jako prymus walki z CO2 czym kraj siedzący na  węglu strzela sobie do własnej bramki.

W tym miejscu obudzą się zapewne eksperci od globalnego ocipienia którzy wytoczą ciężkie działa ekspertyz że tak właśnie trzeba, i że jedynym miejscem na elektrownię atomową w kraju jest sam środek polskiego wybrzeża. A niech tam. Może i elektrownia nuklearna nad morzem jakiś sens ma. Jak coś na przykład pieprznie to przynajmniej będzie z tego pół Czarnobyla a nie cały, bo druga połowa to morze. A morza nie trzeba ewakuować, co pokazała katastrofa nuklearna w Fukushimie niedawno. Nie bardzo nawet wiadomo czy wodzie radiacja jakoś szkodzi. Co najwyżej śledzie będą miały po dwie głowy i będą fosforyzować w ciemności. Ale już Koszalin i Kołobrzeg trzeba będzie w razie małego puff  opróżnić do zera. Na to wskazuje nałożenie mapy radiacji Fukushimy na Gąski, jak na rysunku poniżej.

Na szczęście mieszkańcy Gąsek którzy w referendum mieli wypowiedzieć się czy chcą radioaktywnego strupa na karku czy nie mogą spać spokojnie. Przypuszczamy że rząd premiera Tuska równie dokładnie czytał ACTA przed podpisaniem co pakt fiskalny który też ochoczo właśnie podpisał. A jeśli tak to żadnego strupa nie będzie, niezależnie od wyniku referendum. Pakt fiskalny zasadniczo zabiera resztki suwerenności prowincjom poddając je niemieckiej kurateli finansowej.

Czym pachnie taka kuratela przekonali się niedawno Grecy dla których „Trojka” zaproponowała ostatnio zarząd komisaryczny nad budżetem. Dochody z prowincji wpływać mają na rachunek do którego prowincja nie ma dostępu. Z tego rachunku dozowane są wg dyrektyw z Berlina.

Nie inaczej będzie za jakiś czas wyglądać sytuacja z prowincją polską, która dopiero wtedy dowie się co tak naprawdę podpisała. Ale stało się, klamka zapadła, hołdy berlińskie złożone. Jest mało prawdopodobne by Niemcy, przejmujący bezpośredni zarząd nad prowincjami, wysupłali fundusze na atomowego kolosa tuż pod swoim progiem. Nie po to sami wyfazowują atom u siebie aby żyć nadal w strefie potencjalnego zagrożenia.

Nie należy też nie doceniać nieprzeciętnych zdolności przekonywania kanclerzowej Merkel. Skoro udało się już jej odwieść premiera Tuska od myśli o prezydenturze to odwiedzenie go od myśli o atomie w dawnym Funkenhagen bei Großmöllen powinno być dużo prostsze.

Obligacje greckie płacą 500%

Zastanawiamy się czy są jakieś granice w farsie greckiej czy też ich nie ma… Albo na ten przykład w farsie polskiej, bo szanse są że różnica leży głównie w przesunięciu czasowym…

W farsie greckiej obligacje roczne suwerennego jeszcze rządu dają ostatnio niezły procent – właśnie przekroczyły 500%. Jak na obligacje to całkiem nieźle! W farsie polskiej natomiast rząd wyrzuca lekką ręką coś €6 miliardów na ratowanie strefy euro twierdząc że ratowanie jej jest konieczne bo jak padnie to Hospody Pomyłuj, będzie koniec świata.

Jednocześnie rządzący w Europie duet Merkozy przysięga na Koran że kolaps Grecji i koniec świata nie wchodzi w rachubę bo oznaczałoby to koniec strefy euro.  Do tego nie dopuszczą za żadną cenę.  Absolutne no-no. Pytanie jest zatem czemu min. Rostowski inwestuje polską forsę prawdopodobnie na jakieś chude 2% w IMF a nie na bardziej tłuste 500% w obligacjach greckich?

Rozumiemy dobrze że chodzi tu o małą ruletkę na koszt podatników ale kto by się w końcu temu oparł jeśli forsa nie jego? Ktoś rozsądny oceniłby też z pewnością szanse na utratę kapitału w Grecji jako wyższe niż w IMF. Ale też przecież nikt rozsądny w sytuacji  ujemnych rzeczywistych  stóp procentowych nie będzie trzymał kapitału w depozycie bankowym.   Zwłaszcza gdy nie wie czy bank jutro nie padnie.

Skoro trzymanie gotówki w IMF jest praktycznie stratą a gotówka i tak lekko przyszła, to czemu w zasadzie nie zainwestować  jej w obligacje greckie?  O  ile przynajmniej min.Rostowski wierzy w to co opowiada…  Możliwe wyniki są tylko dwa.   Jak Grecja padnie to będziemy mieli ów zapowiadany przez wielu ekspertów, od Majów począwszy, koniec świata  w 2012. Stracimy wtedy wszystko do cna, owszem. Ale przecież przy końcu świata nie robi to  żadnej różnicy… ;-)

Jeżeli natomiast obietnice Merkozego się sprawdzą i Grecja nie padnie mimo wszystko  to końca świata oczywiście nie będzie. A jak nie będzie to 500% na rok to przecież  nawet w warunkach małej inflacji duża kupa pieniędzy. Zwrot na inwestycji  o wiele set razy lepszy niż chudziutka pożyczka IMF-owi.

No i jaka satysfakcja osobista dla ministra finansów! Można będzie poszpanować w roli finansowego guru zarabiającego polskiemu podatnikowi dziesiątki miliardów w ciągu zaledwie roku… Podreperować kulejący budżet, skokowo oddłużyć kraj… Chodzić w aureoli nieustraszonego wybawcy Grecji i  obrońcy  euro,  odebrać pochwały od samego Merkozego.

Same plusy! No więc czy te €6 miliardów jest już przelane do Waszyngtonu? Czy też można je jeszcze zawrócić i przekierować do Aten?  Bo jak już  inwestować broniąc euro to na całego!

TwoNuggets Newsletter

jak nie wpaść na górę lodową budując własny czwarty filar!
titanic
redagowany przez cynika9 polski newsletter inwestycyjny (zał.2007).
Ostatnia edycja: 2012_02

autentyczna opinia: ...moja ulubiona lektura, kapitalny pod każdym względem, od merytorycznego po stylistyczny

autentyczna opinia: ...przypadek, który sprawił że jakiś czas temu odnalazłam się na stronie 2GR był najlepszą inwestycją
Ceny w US$/oz, 1 oz = 31.1 gram


Aktualna cena spot złota
[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]
Aktualna cena spot srebra
[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]
Aktualna cena spot platyny
[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]
Aktualna cena spot palladu
[chwilowe problemy w podawaniu cen bieżących]
Indeks akcji złota HUI
[chwilowe problemy w podawaniu indeksu HUI]






Najważniejsze notowania


Giełdy i surowce

Kursy walut